Trzeci, najmocniejszy byk Roberta, strzelony na wieczornym rykowisku, 20.09.2012. W skupie ważył 120 kg.
To jednostronnie koronny dwunastak nieregularny, starannie wypracowany podczas wielodniowego polowania.

Opowieść Roberta: 
Gdy zobaczyłem go pierwszy raz, postanowiłem sobie, że poświęcę mu resztę rykowiska. To mocny stadny byk,
z piękną widlicą, która czyni go selektem. Byk nie podał komory, ale moc wrażeń tego dnia wystarczyła do pełni
szczęścia. Za drugim razem byk też nie dał mi okazji do strzału. Potwierdziłem tylko ocenę poroża i posłuchałem
wspaniałego rykowiska.
Na nasze trzecie spotkanie przyjechałem niestety bardzo późno. Już się ściemniało. "Mój" byk był w towarzystwie
pięciu danieli. To rzadki i dziwny przypadek, gdyż jelenie najczęściej unikają towarzystwa swych ruchliwych kuzynów.
Tym razem jednak było to dla byka zbawienne - danielice zauważyły mnie, mimo że stałem za drzewem i dały sygnał
do ucieczki.
Za czwartym razem nie spóźniłem się. Już o 15:30 siedziałem na postawionej opodal zasiadce. Daniele były tam znowu.
Spłoszyłem je, aby ponownie nie zepsuły mi spotkania.
Po pewnym czasie, wprost na zasiadkę, wyszło 8 łań jelenia. Wyszły 7-8 metrów od całkiem nieosłoniętej zasiadki.
Byłem pewny, że tym razem one wszystko popsują, ale o dziwo, łanie nie zauważyły, ani nie zwietrzyły mnie.
Odeszły spokojnie, nie spłoszone.
Po chwili usłyszałem, a potem zobaczyłem "mojego" byka. Ryczał w drągowinie, przemieszczając się tak, że ciągle nie
miałem okazji do strzału. Emocje rosły, gdy byk zbliżał się do luki wśród drzew i gdy tylko pokazał komorę...
... byłem przygotowany. Strzeliłem z około 30 metrów i usłyszałem, że jest dobrze. Teraz zaczęły się wątpliwości.
Zejść i sprawdzić, czy pozwolić mu dojść. Nie wytrzymałem. Zszedłem. Zobaczyłem go, stojącego 8 metrów ode mnie.
Powtórzyłem strzał. Byk zrobił klasyczną rakietę i ruszył galopem. W pełnym biegu strzeliłem po raz trzeci.
Podszedłem. Leżał za krzakami... teraz już naprawdę mój...
Wszystkie trzy kule były na komorze. Dlaczego więc za pierwszym razem nie zaznaczył typowego strzału komorowego? 
Byłem jednak zbyt szczęśliwy na takie dywagacje. Miałem pięknego byka. Wypracowanego, przechytrzonego starego
gracza. To jest esencja polowania na rykowisku. Pozostaje w pamięci na zawsze.