Wyprawa na bukowisko - łosie 2017

2-7.09.2017. - Białoruś, Hłusza (Głusza), rejon Bobrujsk, obwód Mohylew. 
Uczestnicy wyprawy: Tomasz Kociszewski i jako kibic, jego kolega Janusz Pięta. 

Oto relacja Tomka.
Zaraz po przyjeździe wyruszyliśmy na pierwsze polowanie. Polowaliśmy w tym samym miejscu, co w zeszłym roku, czyli na wielkim trzcinowisku otoczonym ok. 1500 ha bagien. Na miejsce dotarliśmy późnym wieczorem, ale usłyszeliśmy juz pierwszego łosia, co prawda daleko, bo po drugiej stronie trzcinowiska. Na samym polowaniu już nic więcej się nie działo, podobnie rano, ale objeżdżając rejon znaleźliśmy dużo świeżych tropów byków na zrębie.
Wieczorem zasiedliśmy więc na zwyżce z nadzieją, że tym razem coś ujrzymy. Faktycznie o zmroku z lasu wyszedł na zrąb łoś i żerując zbliżał się powoli w naszym kierunku. Jak się okazało byk był za młody - "nie trofiejny" i dla mnie nie interesujący. Następnego dnia nastąpiła zmiana pogody. Rano się nic nie działo, a po południu przyjechaliśmy za późno i spłoszyliśmy średniowiekowego byka, który zaległ w okolicach zwyżki. Po naszej lewej stronie zaczęły odzywać się dwa byki, a gdy zaczęła się burza przyłączył się do nich stary byk, którego Gena próbował przywabić. Niestety nie udało się to z uwagi na dwa inne byki. Burza z piorunami wygoniła nas z łowiska. Z uwagi na ulewny deszcz nie wyszliśmy też na poranne polowanie. Dopiero ostatnie wyjście przyniosło poprawę pogody i nadzieję na ciekawe polowanie.
Najpierw odezwały się dwa byki i słychać było uderzenia poroży, a chwilę później do tych łosiowych godów dołączył stary byk, który znowu zamiast w naszym kierunku, szedł w stronę walczących byków. W tym terenie o polowaniu z podchodu nie mogło być mowy, a samo przejście na zwyżkę, znajdującą się na środku trzcinowiska, aby przybliżyć się do tych trzech byków, nie należało do łatwych. Mimo ponad godzinnej zasiadki w tym miejscu nie udało nam się zobaczyć żadnego z nich, ale wrażenia pozostały.
Razem z Januszem stwierdziliśmy, że z tymi łosiami to nie taka prosta sprawa.