Yuma pierwszy raz w zagrodzie ... Trześń - 10 marca 2007.


Dziki pogonione! Odyniec, loszka i przelatek. Odyniec całkiem spory. Wart respektu. W zagrodzie błoto, czasem nawet bagno. Teren dosyć trudny. Yuma ze trzy razy sie rozszczekała na dziki, trochę za nimi poganiała ... i to właściwie tyle ... więcej jej sie jakoś nie chciało. Musi jeszcze nabrać animuszu. Zdecydowanie lepiej spisała się na kilkugodzinnej ścieżce, którą przeszła najlepiej (podobno) ze wszystkich psów - nie ma powodu by koledze Wojtkowi, kładącemu ścieżki i asystującemu przewodnikom podczas pracy, nie dawać wiary ...

Poniżej kilka fotek z zagrody ... Dużo ruchu i czasem mało swiatła - trudno zrobić lepsze zdjęcia ...


2007-03-10

w oczekiwaniu na wejście


2007-03-10

całkiem blisko ...


2007-03-10

kontakt ... ???


2007-03-10

pogoniony odyniec


2007-03-10

... cała trójka


2007-03-10

ruszona loszka


2007-03-10

w błocie ...


2007-03-10

uchodzące dziki


2007-03-10

Yuma w bagnie


2007-03-10

pogoń ...


2007-03-10

wszystkie razem


2007-03-10

z posokowcem bawarskim


2007-03-10

z posokowcem


2007-03-10

zabieganie dzikom drogi


2007-03-10

za nimi


2007-03-10

odyniec - profil


2007-03-10

za odyńcem


2007-03-10

... i zabieganie


2007-03-10

loszka


2007-03-10

dziki zmykają przez bagno


2007-03-10

kabanki "na suchym"




2007-03-10

odyniec




2007-03-10

odyniec


2007-03-10

... w samo południe


2007-03-10

w oczekiwaniu na scieżkę tropową


2007-03-10

no, z gończym już wracają








Yuma na sztucznej farbie. WRZESIEŃ' 2006.


Z każdą kolejną ścieżką idzie nam coraz lepiej. Ścieżki już dłuższe, starsze i mniej farbowane.

Tu akurat pogoda pochmurna i bardzo wilgotno. Po deszczach.
Dzicza farba (mrożona), czasem łoże lub dwa i załamania tropu. Na końcu, jak zwykle, czeka wypchany dzik ...

Idzie już mniej zapalczywie, jakby rozważniej. Jak stateczny posokowiec :) Nosa od ziemi nie odrywa. Nie traci zainteresowania tropem ani na moment. Praktycznie w ogóle nie ciągnie otokiem. Idzie nadzwyczaj spokojnie. Aż mnie to dziwi. Nie zdarzyło się jej jeszcze zgubić tropu. Po dojściu okrąża "dzika", obwąchuje, na chyb już sie nie rzuca ale i samowolnie makiety nie oszczekuje. Makieta nie jest zbyt podniecająca ... z prawdziwym będzie na pewno inaczej. Już niedługo pojedziemy do zagrody
Nagroda-smakołyki, pochwały "dobry pies" i odłożenie.


Fotki znów nie są super ale w lesie i w ruchu trudno zrobić lepsze ... tym bardziej, że trzeba się skupić raczej na pracy psa.


2006-09-02

dzik i z dzika farba


2006-09-02

... na otoku i w oczekiwaniu


2006-09-02

już na farbie


2006-09-02

na farbie


2006-09-02

trudniejszy podszyt


2006-09-02

a tu nieco więcej farby


2006-09-02

w ostrężynach - już niedaleko


2006-09-02

zwolnienie z otoku


2006-09-02

i już luzem do "dzika"


2006-09-02

przy "zwierzu"


2006-09-02

z otokiem w ręku, czyli obserwacje
zachowania przy "dziku"


2006-09-02

Yuma przy "dziku"




2006-12-16

oszczekiwanie znalezionego dzika




2006-06-29

mamy jeszcze zapas dziczej farby











Sztuczna farba. Pierwsze ścieżki. CZERWIEC' 2006.


Już po wakacjach ... więc zabieramy sie ostro do pracy!

Sztucznie sfarbowana ściezka tropowa. Pogoda super. Zachmurzenie, dosyć cieplo i bardzo wilgotno. Słabo wyczuwalny powiew wiatru. Długość ścieżki jakieś 300 m. Oczywiście z wiatrem.
Dzicza farba (mrożona), łoże w połowie ścieżki i jedno, ale niezbyt ostre, załamanie. Na końcu ścieżki nasz wypchany dzik ...

Po dwóch godzinach już na otoku. Poszła jak po przysłowiowym sznurku, dzik znaleziony! Szła po farbie może nieco zbyt zapalczywie ale bardzo ładnie trzymając kierunek. Nawet na moment nie zgubiła tropu (fakt, że na początek dosyć dobrze był sfarbowany) ani nim zainteresowania. Po dojściu okrążyła ''dzika'', chwilę go obwąchała i zaraz na chyb skoczyła. Kilku zabiegów wymagało (poruszanie dzikiem i zachęcanie - daj głos) zanim zaczęła go oszczekiwać ... ale cały czas, trzeba ją było powstrzymywać przed bezpośrednim kontaktem z ''dzikiem'' ...
Nagroda-smakołyk, dobre słowo i ... odłożenie.


Poniżej kilka fotek. Kiepskie nieco bo, przynajmniej na lesie, było ciemnawo ...


2006-06-29

wypchany dzik i mrożona farba


2006-06-29

na farbie


2006-06-29

na farbie


2006-06-29

na farbie


2006-06-29

na farbie


2006-06-29

dojście


2006-06-29

przy dziku


2006-06-29

przy dziku


2006-06-29

... i tu czeka nas trochę pracy!


2006-06-29

odłożenie








e-mail: litwinski@wp.pl © - 2006-2007, DL