Po kursie dla selekcjonerów zwierzyny płowej egzaminator stawia nowemu adeptowi łowiectwa pytanie:
Wyobraźmy sobie, że strzelił Kolega rogacza... Jaką pierwszą czynność Kolega wykona?
Cha, cha! To proste: Natychmiast pobiegnę po pół litra „wyborowej" — odrzekł pojętny słuchacz kursu.


Przed sądem stanął narowisty myśliwy.
Oskarżony postrzelił ponoć nieumyślnie swego kolegę — mówi sędzia — co oskarżony ma na swoją obronę?
Nic. Policja zaraz zabrała mi strzelbę.


Grupka myśliwych grzeje się przy ognisku.
Łowczy przechwala się: Mój ojciec polował całe 70 lat.
Prezes koła na to: — a mój, świętej pamięci, żył 95 lat, a polował równe 75 sezonów.
Eee, tam; wtrąca się sekretarz; mój dziadek ma już za sobą 100 lat życia, a za tydzień jego ślub.
Że też mu się chce, wtrącił inny.
Chcieć, to mu się nie chce, ale musi.


Rosyjscy myśliwi niosą ubitego niedźwiedzia. Spotykają na drodze Amerykanów idących na polowanie. Ci widząc piękną zdobycz, pytają: Gryzli?
Niet, strielali; pada opowiedz.


Myśliwy wyruszył na polowanie z trzema psami. Po godzinie wraca.
Co ci się stało? pytają koledzy.
Przyszedłeś po nowe naboje?
Nie, po nowe psy.


Hrabia Gucio i hrabia Kocio wracają z polowania.
Wiesz — mówi Gucio — baron Maurycy M. ma psa, który jest tak mądry, że mądrzejszy chyba jest od swego pana.
Ty mnie to mówisz? woła hrabia Kocio. Przecież ja też mam takiego psa. A nawet kilka !


Muszę ci się pochwalić — mam znakomitego wyżła!
A nie chciałbyś go sprzedać przypadkiem?
Człowieku, czy wiesz ile on jest wart? On tyle wie o łowiectwie ile ja !
To pozwól, że zaproponuję ci za niego pięć złotych.


— Tato — pyta Jasio ojca, starego myśliwego. — Boisz się dzika?
— Nie, skąd!
— A lwa?
— Też nie.
— A mamusi?
— Jasiu, miałeś teraz odrabiać lekcje.


Myśliwy siedzi podczas pełni na ambonie. Mróz, wicher ... Klnie pod nosem, nerwowo ściska sztucer, ale żaden dzik nie wychodzi na pole.
Myśliwy mruczy z wściekłością: — Gdyby nie to, że polowanie uspokaja nerwy, to bym rzucił to wszystko w diabły!!


— Franek opowiadał mi, że na ostatnim polowaniu strzelił dwanaście zajęcy.
— Tak? Ciekawe, mnie mówił, że dwadzieścia cztery!
— Hm, widocznie uważa, że jesteś dwa razy głupszy ode mnie.


— Myśliwy wychodzi wcześnie rano na polowanie. Deszcz, wiatr, ogólnie nieciekawie. Po chwili stwierdza: dziś mogę zrezygnować. Wraca do domu. Rozbiera się i wskakuje pod pierzynę do żony.
— Żona. I co zmarzłeś ?
— YYYYYYYYYYYY !
— A ten mój stary głupiec poszedł na polowanie.


— Co było pierwsze? Kaczka czy jajko?
— ?
— Kaczka, bo jaja mamy teraz!


Wypowiedź austryjackiego myśliwego:
— Polska jest jedynym krajem w którym kaczki polują na ludzi. /?/


W lesie na polance wisi nietoperz,
podchodzi do niego zając i pyta: Te nietoperz-co robisz?
Opieprzam się
Czy mogę się poopieprzać z tobą? pyta zając.
Możesz.
No i zając usiadł pod drzewem i zasnął.
Przyszedł lis , zjadł zająca, rozejrzał się i zobaczył wiszącego nietoperka.
Ej nietoperz co robisz?
Opieprzam się.
Czy mogę się poopieprzać z tobą?
Pewnie, ze możesz.
Lis najedzony usiadł pod drzewem i zasnął.
Nadszedł wilk i zjadł lisa.......no i sytuacja się powtórzyła,
potem przyszedł niedźwiedź zjadł wilka i zauważył nietoperka.
Ej nietoperz co robisz?
Opieprzam się.
Czy mogę się poopieprzać z tobą?
Pewnie, ze możesz.
Niedźwiedź najedzony usiadł pod drzewem i zasnął.
potem przyszedł myśliwy i ........
Pytanko - odpowiedz. A jaki jest morał z tej tragicznej bajeczki
???????????????????????????????
OPIEPRZAĆ MOGĄ SIĘ TYLKO CI CO SIEDZĄ "NA GÓRZE". /?/


Sławny myśliwy pokazuje znajomemu swoje trofea.
Gość zachwycony widokiem licznych poroży, szabli i kłów, nagle woła:
- W rogu salonu widzę na ścianie głowę uśmiechniętej kobiety!
- To głowa mojej teściowej.
Do ostatniej chwili biedaczka myślała, że chcę ja sfotografować!


Gajowy napotyka na skraju lasu młodą dziewczynę.
- Nie boi się pani tak sama chodzić po lesie? Jeszcze ktoś panią zgwałci...
- Gdyby pan był tak miły... to już bym dalej nie szła..