DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Stanisław Pawluk07-07-2019
Albert Kołodziejski działa jak inni

28 października 2018 roku na terenach dzierżawionych przez Koło Łowieckie „Azotrop” w Puławach odbywało się polowanie komercyjne, w formie polowania szwedzkiego, w którym udział wzięło 51 myśliwych. "Łowca Lubelski" opisał to polowanie, którego tropem poszedłem na forum. Przypomnę, że na tym polowani myśliwy na jednym stanowisku zastrzelił 13 jeleni. Nie wiedziałem wówczas, że sprawa ta rzuci poważny cień aktualnego łowczego krajowego Alberta Kołodziejskiego, a wówczas pełniącego funkcję członka Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego. Dzięki dziennikarskim dociekaniom dzisiaj wiem więcej o tym wydarzeniu.

Jednym z prowadzących to polowanie był prezes koła Tomasz Wójcicki, którego koło nie po raz pierwszy organizowało tego typu polowania. Prezes stwierdza, że uczestnicy otrzymali numer telefonu, na który mieli powiadamiać po każdej zastrzelonej sztuce. Jest to metoda na ustrzeżenie się przed ewentualnym przekroczeniem limitu zwierząt przeznaczonych do odstrzału. Dopełniono także wszystkich formalności w tym omówienia zasad polowania. Okoliczności te potwierdzają także inni uczestnicy.

Rozpoczęto polowanie. Naoczny świadek, który prosił o nie ujawnianie nazwiska, usłyszał strzał i spojrzał odruchowo przez lornetkę w kierunku stanowiska sąsiada Roberta P., siedzącego na ambonie. Na otwartej przestrzeni na przeciw jego stanowiska leżała łani, która jeszcze żyła i podnosiła łeb do góry. Jelenie rozbiegły się, po czym zaczęły kręcić się w pobliżu rannej łani, a to stając to podchodząc bliżej do leżącej łani, a to oddalając się na niewielką odległość. Robert P. oddawał strzały do kolejnych jeleni. Ile tych strzałów oddał świadek nie jest w stanie podać, ale twierdzi, że padały w pewnych odstępach jeden od drugiego, a jelenie po strzałach padały nieopodal pierwszej strzelonej łani. Widział także jak po pewnym czasie Robert P. zszedł z ambony i dobijał ranne jelenie. Robił to przed otrzymaniem sygnału o zakończeniu pędzenia uniemożliwiając w ten sposób oddanie ewentualnego strzału sąsiadom z lewej i prawej strony.

Z drugiej strony stanowiska Roberta P. polował Dawid Sudoł, który za wiedzą i zgodą organizatorów zajął stanowisko wraz z żoną. Żona chciała obejrzeć chmary jeleni, które tak licznie nie występują w łowiskach koła, w którym poluje mąż. Po pierwszym strzale sąsiada, żona obserwowała „akcję” przez lornetkę, a Dawid Sudoł przez lunetę swojego sztucera. Oboje byli bardzo zniesmaczeni, a Dawid Sudoł opisuje wydarzenia w sposób potwierdzający relację drugiego sąsiada Roberta P.. Dodaje, że w momencie gdy kolejna chmara zbliżyła się do ich stanowiska na odległość około 40 metrów sięgał po sztucer, ale żona stanowczo zakazała: „ani się waż!” wyraźnie sprzeciwiając, się aby mąż po scenach jakie widziała odważył się oddać strzał do jelenia. „A tak bardzo chciałem, aby żona jeszcze bardziej zaakceptowała łowiectwo” – wzdycha.

Biesiada myśliwska po polowaniu odbyła się w minorowym nastroju. Znaleźli się też i tacy, którzy nie pogratulowali „królowi polowania” wyniku zastrzelenia 13 jeleni na jednym stanowisku.

To co nastąpiło w dniach następnych nie zdziwi jedynie tych, którzy patologie łowiecką akceptują. Okręgowy Rzecznik Dyscyplinarny wszczął postępowanie na okoliczność naruszenia przepisów o wykonywaniu polowania, a to spowodowało osobistą interwencję ówczesnego członka Zarządu Głównego PZŁ, bowiem jak się okazało, pogromca rekordowej liczby jeleni pozostaje w zażyłych stosunkach z Albertem Kołodziejskim. Jednym z nagabywanych przez "władzę" był Tomasz Wójcicki, prezes Koła Łowieckiego „Azotrop”, który nie ukrywa faktu odbytej rozmowy, a także faktu, że Albert Kołodziejski podkreślając, że jest prawnikiem starał się wymóc na nim działania zmierzające do uniknięcia ewentualnej odpowiedzialności dyscyplinarnej przez Roberta P.. Nie obyło się także przed „grzecznymi” ostrzeżeniami o ewentualnych konsekwencjach dla niego i kierowanego koła w przypadku, gdyby sprawy potoczyły się niekorzystnie dla Roberta P.

Faktu nagabywania telefonicznego nie ukrywa także prowadzący postępowanie dyscyplinarne Arkadiusz Mazurek, który jednoznacznie stwierdza, że Albert Kołodziejski nakazał mu dostarczenie sobie akt postępowania „...na moje biurko i natychmiast”.... W sposób skandaliczny odnosił się do rzecznika, wręcz straszył krzycząc do słuchawki.

Najwyraźniej Albert Kołodziejski uznał, że po braku sukcesów „negocjacyjnych” z prezesem koła i rzecznikiem dyscyplinarnym najlepszą metodą nacisku będzie zdecydowana rozmowa ze swoim podwładnym łowczym okręgowym w Lublinie Andrzejem Łacicem. Rozmowa taka się odbyła, jak przebiegała i co nastąpiło dalej dowiemy się niedługo.




10-07-2019 16:41 cienlowiectwa Szukany nowych kandydatów na ŁK i PNRŁ.
08-07-2019 21:26 lelek_nowy ...."ŻONA obserwowała „akcję” przez lornetkę, a Dawid Sudoł przez lunetę swojego sztucera"....


Szukacie Koledzy na siłę, żeby znaleźć jakiś słaby punkt świadków, wmawiając innym, że jeden z nich mierzył do strzelca ze sztucera. Gdzie to wyczytaliście? "Akcją" były kładzione jelenie kolejnymi strzałami, a nie strzelający myśliwy i na tę "akcję" patrzyła żona i mąż myśliwy z odległości podobno 600 m. Macie wiedzę o faktach, które zaprzeczają udziałowi Alberta Kołodziejskiego w tej sprawie, to je przedstawcie i wtedy Pawluka możecie przeczołgać, ale zarzutem o wymyślonych przewinieniach świadków lub o ukrywaniu czegoś przez autora, czego również nie ujawniacie, to przepraszam, ale się ośmieszacie. Napiszcie co wiecie w sprawie, bo póki co, to o faktach pisze Pawluk, a nie Wy.
08-07-2019 17:07 Bysior1959 Wpis usunięty administracyjnie. Przyczyna: podawanie niezweryfikowanych faktów godzących w osoby trzecie.
08-07-2019 15:13 MARS Tiaaa Zaraz się okaże ze on w ogóle nawet nie miał sztucera na stanowisku... https://www.youtube.com/watch?v=_PYFO5VbMUc
08-07-2019 15:03 Stanisław Pawluk I gdzie tam jest, że przypięta! To, że przynależna do sztucera nie oznacza, że na nim siedziała ani, że sztucer był załadowany. Szukasz dziury w całym czepiając się bzdetów i własnych zmyśleń - jak zwykle - aby odwrócić uwagę od kwestii zasadniczych. Problemem jest zachowanie niegodne stanowiska łowczego krajowego!!!
08-07-2019 14:39 MARS "przez lunetę swojego sztucera"...
08-07-2019 14:36 Stanisław Pawluk MARS! Konfabulujesz nadal. Skąd wiesz, że luneta w ogóle była przypięta do broni?
08-07-2019 14:00 MARS Potrafię, ale uważam że bezpieczeństwo ponad wszystko!
08-07-2019 13:18 Stanisław Pawluk MARS! Bardzo tendencyjnie czytasz. Tradycyjnie. Niczego więcej złego nie potrafisz na podstawie tego tekstu odnaleźć?
08-07-2019 11:49 cienlowiectwa Żółte kamizelki i niezadowolenie z władz PZŁ zrobią następną czystkę...


Powstań ludu, załóż żółtą kamizelkę.
08-07-2019 09:13 MARS Czy dobrze czytam że jakiś koleś kierował załadowaną broń w kierunku stanowiska innego myśliwego??
07-07-2019 21:08 I G O R Mi łzy pociekły po tym fragmencie :

Żona chciała obejrzeć chmary jeleni, które tak licznie nie występują w łowiskach koła, w którym poluje mąż. Po pierwszym strzale sąsiada, żona obserwowała „akcję” przez lornetkę, a Dawid Sudoł przez lunetę swojego sztucera. Oboje byli bardzo zniesmaczeni, a Dawid Sudoł opisuje wydarzenia w sposób potwierdzający relację drugiego sąsiada Roberta P.. Dodaje, że w momencie gdy kolejna chmara zbliżyła się do ich stanowiska na odległość około 40 metrów sięgał po sztucer, ale żona stanowczo zakazała: „ani się waż!” wyraźnie sprzeciwiając, się aby mąż po scenach jakie widziała odważył się oddać strzał do jelenia. „A tak bardzo chciałem, aby żona jeszcze bardziej zaakceptowała łowiectwo” – wzdycha.

Czyż nie jest to wzruszające ? :)

07-07-2019 21:05 Jot-51 
Najbardziej jest mi żal tych myśliwych, którzy są manipulowani. Weźmy pierwszego z brzegu Z-cę RD PZŁ w Lublinie cyt. autora „Faktu nagabywania telefonicznego nie ukrywa także prowadzący postępowanie dyscyplinarne Arkadiusz Mazurek, który jednoznacznie stwierdza, że Albert Kołodziejski nakazał mu dostarczenie sobie akt postępowania „...na moje biurko i natychmiast”.... W sposób skandaliczny odnosił się do rzecznika, wręcz straszył krzycząc do słuchawki.” Koniec cyt. Gdybym to ja został tak upokorzony podziękował bym za swoją pracę jako RD PZŁ w Lublinie i złożył rezygnacje w trybie natychmiastowym, a teczkę do ZG PZŁ, to niech by wiózł kurier. Nic z tych rzeczy patrzę na stronie ZO PZŁ Lublin dalej widnieje ten Pan jak z-ca RD ZO PZŁ. Proszę mi powiedzieć jaką wiarygodność przedstawia ten Pan jako bezstronny arbiter w zbieraniu dowodów w postępowaniu ? Jaka jest pewność czy ten Pan znowu nie będzie spolegliwy na manipulacje ? Dla zaspokojenia własnego sumienia będzie bąkał sobie pod nosem coś o nagabywaniu. To ma być wiarygodne źródło ? to ja dziękuję.
07-07-2019 19:08 broni Juz w tytule jest napisane o kogo chodzi,cytuje
"Albert Kołodziejski działa jak inni"
koniec cytatu, a to polowanie to pretekst, ledwie tlo.
Znam z publikatorow ksiedza profesora(nazwisko pomine) ktory ma taka maniere, ze niezaleznie od czego zacznie np. od sadzenia ziemniakow skonczy na "pedalach" gdy zacznie od picia kawy, na koncu beda "pedaly" i tak za kazdym razem i w kazdym przypadku.
Teraz na forum bedzie ŁK Albert Kolodziejski w dowolnym sosie i dlatego juz Go polubilem.
Pzdr.DB
07-07-2019 18:24 Stanisław Pawluk Plan i jego wykonanie nie jest przedmiotem tej relacji. Mimo to ustaliłem, że w dniu feralnego polowania nie był zagrożony a do końca sezonu pozostało do odstrzału około 15 sztuk jeleni. Nie ma znaczenia, że podnoszono kolejne sztuki poranione w okolicy gdzie miał stanowisko Robert P. Plan nie był zagrożony dziki min. stosowaniu zasady informowania po każdej odstrzelonej sztuce. Okoliczność tą potwierdza wielu uczestników. Robert P. wypowiedział si w tej sprawie tutaj: http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=550514&t=550484 a link do tego wątku podany jest na początku relacji. Jeśli ktoś już w pierwszym swoim wpisie chce zarzucać nierzetelność to niech ma baczenie, że taki zarzut przewidziany jest min. w ustawie Prawo Prasowe. Tam tez można znaleźć przepisy jak należy si zachować aby niczym Bysior1951 nie narazić si na konsekwencje i to przy pierwszym publicznym wystąpieniu.
07-07-2019 16:03 cienlowiectwa Poszperałem na łowieckim i znalazłem informacje taką
" Albert Kołodziejski po zostaniu członkiem Zarządu Głównego PZŁ, zadzwonił do kolegi z rejonu Luszyn i powiedział, mogę już bardzo wiele w PZŁ, dzwoń w razie problemów"

Co to oznacza, że taki Łowczy Krajowy powinien oddać swoje urzędowanie.
Krytyka z każdej strony osoby, która jest arogancka powinna dać takiemu do zrozumienia, nie jestem akceptowany, muszę odejść. Ale Albert nie ma takich zachowań, można to zaobserwować podczas ubiegania się o urząd wójta w rodzinnych klimatach.

Człowiek bez taktu, z wychowaniem zaściankowym.
Dwulicowe igraszki.
Szykują się " widły i taczki " na jegomościa.
Nie wart kłaka, taki jest ten ŁK.
Był jeden lis pustyni, skończył według swojej zabawy.
Jestem pierwszy, który założy żółtą kamizelkę i pójdzie na wojnę z ubeckimi szczeniakami.

Panie Pawluk, pana praca nie pójdzie na marne, trzeba swołocz pogonić, rudego pod chałupę, Rafałka pod góry.

To są jaja co gnojstwo wyprawia.
07-07-2019 16:01 jaszczur Święte oburzenie o oczernienie i pomówienie, bo strzelec 13 jeleni został podobno oskarżony o liczne przewinienie na tym polowaniu, które nie miały żadnego potwierdzenia w faktach i dlatego "Panie Pawluk przestań Pan pisać pod swoje interesy tekstów KTÓRE NIE SĄ OBIEKTYWNE". Inny zgodziłby się na to, ..."że akcja miała się w zagrodzie hodowlanej jeleni, lub, że w kole Azeotrop jelenie dokarmiane są grzybkami halucynogennymi, gdzie po zażyciu zwierzyna jest na przysłowiowym haju, ale to fantazja".


A dlaczego fakt ingerencji członka ZG PZŁ w postępowanie dyscyplinarne, zabieranie akt dyscyplinarnych, etc. nikogo nie bulwersuje? Fakty z polowania niech sobie każdy tłumaczy jak tylko chce, a ale ja chciałbym wiedzieć, dlaczego Albert Kołodziejski wtrąca się w nieswoje sprawy? Mam nadzieję, że autor ten wątek jeszcze bardziej nam przybliży, bo najbardziej nawet nieprawidłowe zachowanie Roberta P., gdyby miało się potwierdzić, jest niczym w porównaniu z opisanym działaniem obecnego Łowczego Krajowego, które wydaje się być smutną kontynuacją zachowania jego poprzedników na tym stanowisku.
07-07-2019 14:06 Bysior1959 Panie Pawluk... Wie pan po czym poznać dziennikarza, a nie pseudo dziennikarza? Pewnie Pan to wie tylko wtedy trzeba więcej roboty zrobić... Prawdziwy dziennikarz jest bezstronny i przedstawia fakty obiektywnie do oceny czytającego... Do tego wszystkie fakty nie wybrane przez Pana i nie wyrwane z kontekstu całej sytuacji...Kilka znaczących faktów o których Pan zapomniał...
Na tym polowaniu padło ponad 50 sztuk jeleni - do końca nikt nie chce wiedzieć ile... na pokot nie zjechały wszystkie bo nie mogły, byłby przekroczony plan. O tym, że były znajdowane kolejne sztuki dnia następnego i jeszcze kolejnego też pan nie napisał.
Pan z żoną miał stanowisko ponad 600m od strzelającego.
Tutaj chciał Pan ewidentnie potwierdzić relację pierwszego świadka trochę słabe. Należałoby dodać, że pierwszy świadek jako myśliwy miał w chwili polowania 3 miesięczne doświadczenie. Co w tym takiego nadzwyczajnego, że łania spisywała testament. Wszystko Panu pada w ogniu? Z tego co wiem 13szt. padło z trzech chmar nie z jednej. (dwie chary ponad 40szt.) Wątek podniesiony o żonie, która przyjechała oglądać jelenie na polowaniu bez zabijania jest wyśmienity. Mocny przekaz niema co. Tylko uderzający w kogo? Na tym polowaniu żadnego limitu przypadającego na myśliwego w ilości pozyskanej zwierzyny nie było. Z tego co słyszałem ( i potwierdziłem) to myśliwy który strzelił 13 sztuk. został oskarżony o liczne przewinienie na tym polowaniu, które nie miały żadnego potwierdzenia w faktach i były tylko wywołane przez jednego z członków ZO w Lublinie, który po polowaniu powiedział ("ja Wam załatwię, że on nie będzie polował") Oczernienie i pomówienie, a dopiero później ustalanie faktów. To chyba takie działania powinny być napiętnowane przez dziennikarza? To o czym Pan pisze to już kolejny fakt wyrwany z kontekstu, że ówczesny członek ZG się zainteresował sprawą. Rozmawiał Pan z myśliwym, który strzelił 13 szt. próbował Pan do niego dotrzeć? Zna Pan stanowisko rzecznika dyscyplinarnego w tej sprawie? Można by pisać jeszcze wiele o faktach z tego polowania, a później następstwach... Ale ja nie jestem dziennikarzem...Także Panie Pawluk przestań Pan pisać pod swoje interesy tekstów KTÓRE NIE SĄ OBIEKTYWNE!!! Ponieważ czytając ten tekst i znając całą sytuację zapala się czerwona lampka co z Pana tekstami, które uważałem za przekaz obiektywny. Teraz mam wątpliwość czy są obiektywne. DB
07-07-2019 13:42 Jot-51 Poluje blisko 40 lat, w jednym z obwodów, który koło dzierżawi bytuje zwierzyna płowa. Położyłem już trochę w swojej przygodzie myśliwskiej jeleniowatych. Opisana historia z polowania w kole „Azeotrop” mógłbym zaliczyć do fantastyki łowieckiej. Zgodził bym się na to, że akcja miała się w zagrodzie hodowlanej jeleni, lub, że w kole Azeotrop jelenie dokarmiane są grzybkami halucynogennymi, gdzie po zażyciu zwierzyna jest na przysłowiowym haju, ale to fantazja. W opisanym felietonie brak jest ładu i składu. Podstawowa pytanie, czy plan pozysku w kole po tym polowania został przekroczony ? Jeżeli tak to wiadoma rzecz zgłoszenie do prokuratury o nielegalny pozysk – kłusownictwo. Miałem przypadek, polując z ambony, kiedy położyłem cielaka w ogniu. Słyszałem jak łania biegała po młodniku około 70 m i dawała głos tzw. szczekaniem, ale z młodnika nie wyszła do cielaka. Miałem również przypadek w latach 90 – tych ubiegłego wieku, kiedy na nęcisku położyłem waderę i po upływie około 20 minut na nęcisko przyszedł inny wilk do leżącej wadery. W starej literaturze doczytałem się, że były takie przypadki. Byłem naocznym świadkiem, kiedy kolega strzelał do wron i widziałem jak do leżącej wrony przylatywały inne wrony. Ale do jelenia strzelonego, który padł, żeby przychodziły inne jelenie z chmary nie słyszałem o takim przypadku. Ale nauka radziecka mogła odnotować takie przypadki. Nie wiem dlaczego autor używa skrótu Robert P. Pewnie dlatego, że ten Pan jest już przesłuchany w charakterze podejrzanego, lub jest już sporządzony akt oskarżenia. Tu autor powinien nas poinformować. Albo cała sytuacja ma się jak opisał tu na forum Hyde Park założonym temacie – podludzie na łowiecki jooopsa post z godz. 16,35. No ciekawy temat !!!!!!!!!!

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2018 P&H Limited Sp. z o.o.