strona główna forum dyskusyjne


























Wszystkie zdjęcia działu: polowania



11 lat i daje rade:) piesek Kolegi z Kola :)
autor: michnik662autor: Mariusz81autor: Mariusz81autor: Mariusz81autor: Mariusz81
Pierwsze bobry w życiu. 30 i 22 kg. DBWspólna fotka z wczorajszym dzikiem wujka Tomka 26.02.2013r  Wspólne zdjęcie "Rasowych Psiarzy", którzy nie boją się żadnego wyzwania....brakuje Kol. Filipa Marchwickiego i Maćka....Ostatni z planu, wiek 11 lat :-)
autor: Mariusz81autor: bartosh90autor: kertoipautor: Kobuz 2autor: Andrzejo
Pokot po norowaniu na terenach głuszcowo-cietrzewiowych :) DBPo polowaniu .W pierwszym planie kol.Marek Lipowicz z patterdelami :)Byk strzelony w okresie rykowiska.Fatalna jakosc fotki,niestety jedynej.DBU schylku sezonu wspanialy laciak DB27.02 Dzien Moich urodzin.. Sw Hubert nie zapomina o mnie w tym szczegolnym dniu i wystawia mi tego pojedynka, ktory o godzinie 18:15 przyjmuje strzal komorowy i po przebiegnieciu 30m spisuje testament w mlodniku.
autor: gawronnautor: gawronnautor: gawronnautor: gawronnautor: Pamul_Kal.243
24-25 luty liszka i jenot piesdzik to kość i skóra- strzał łaski- lewy bieg podkurczony prawy złamany, opierał się na gwiździeChyba jedno z najpiękniejszych polowań jakie przeżyłem. Pogoda wymarzona, biało wszędzie a do tego blask księżyca. Poprzednie dwie noce na kukurydzisku skończyły się bez strzału. Spotkań z dzikami miałem kilka. Zabrakło odrobiny szczęścia. Postanowiłem, że tej nocy też się tam wybiorę. Godzina 21:00. Podążam drogą, granicą obwodów do drabiny. Nie zdążyłem jeszcze dojść, gdy ku mojej radości spostrzegłem watahę dzików. Szybko zajmuję miejscówkę licząc na bliskie spotkanie. Nie trwało to długo jak znalazły się tuż koło mnie. Przedefilowały 30 metrów od zwyżki po ”obcym” obwodzie. Najmniejszy warchlak prowadził całą watahę. Trochę śmiesznie to wyglądało. Podeszły pod drogę, stanęły i ucichły, co również sprawiło uśmiech na mojej twarzy. Starały się być ostrożne nie zdając sobie sprawy że są obserwowane. Prowadzący wszedł na drogę, sprawdził i przeszedł przez ciary stając na skraju pola. Jeszcze raz sprawdził. Chwila, chrr- dał znać i ruszyły. Pokwikując wychodzą na pole. Piękny widok, 13 sztuk w odległości około 60 metrów. Same warchlaki. Wybieram przedostatniego. Opuszczam krzyż na słuch i strzelam. Dzik wali się w ogniu. Odskakują zdezorientowane nie wiedząc skąd padł strzał. Stają a ja już wypuszczam kolejną kulę. Drugi pada podobnie strzelony. Ruszają tym razem zbite w kupę. Ostatni odstaje od nich, wybieram jego. Krzyż na przód komory i powoli ściągam spust. Strzał. Dzik roluje. Sięgam szybko do kieszeni po następną kulę. Ładuję i składam się do strzału. Widzę tylko chwost ostatniego dzika, opuszczam broń.Kol. Troper masz całkowitą rację. Już prostuję, a było to tak...
Chyba jedno z najpiękniejszych polowań jakie przeżyłem. Pogoda wymarzona, biało wszędzie a do tego blask księżyca. Poprzednie dwie noce na kukurydzisku skończyły się bez strzału. Spotkań z dzikami miałem kilka. Zabrakło odrobiny szczęścia. Postanowiłem, że tej nocy też się tam wybiorę. Godzina 21:00. Podążam drogą, granicą obwodów do drabiny. Nie zdążyłem jeszcze dojść, gdy ku mojej radości spostrzegłem watahę dzików. Szybko zajmuję miejscówkę licząc na bliskie spotkanie. Nie trwało to długo jak znalazły się tuż koło mnie. Przedefilowały 30 metrów od zwyżki po ”obcym” obwodzie. Najmniejszy warchlak prowadził całą watahę. Trochę śmiesznie to wyglądało. Podeszły pod drogę, stanęły i ucichły, co również sprawiło uśmiech na mojej twarzy. Starały się być ostrożne nie zdając sobie sprawy że są obserwowane. Prowadzący wszedł na drogę, sprawdził i przeszedł przez ciary stając na skraju pola. Jeszcze raz sprawdził. Chwila, chrr- dał znać i ruszyły. Pokwikując wychodzą na pole. Piękny widok, 13 sztuk w odległości około 60 metrów. Same warchlaki. Wybieram przedostatniego. Opuszczam krzyż na słuch i strzelam. Dzik wali się w ogniu. Odskakują zdezorientowane nie wiedząc skąd padł strzał. Stają a ja już wypuszczam kolejną kulę. Drugi pada podobnie strzelony. Ruszają tym razem zbite w kupę. Ostatni odstaje od nich, wybieram jego. Krzyż na przód komory i powoli ściągam spust. Strzał. Dzik roluje. Sięgam szybko do kieszeni po następną kulę. Ładuję i składam się do strzału. Widzę tylko chwost ostatniego dzika, opuszczam broń.
autor: Birkutautor: HAMELautor: Andrzejoautor: viparoautor: viparo
Emill. Godzina 22.30. Na kukurydzisku ani śladu dzika. Zmarznięty i zrezygnowany postanowiłem zejść z drabiny i wrócić do domu. Wtedy na lesie dostrzegłem dzika. Wychudzony -jak na moje oko - po amorach. Coś mu jednak nie pasowało i nie chciał wyjść na pole tylko zaczął obkładać drabinę. Próbując wdrapać się spowrotem i zasiąść, uderzyłem lufą o daszek. Dzik ustanał zdezorientowany i zaczął nasłuchiwać. Zamurowany w bezruchu czekałem aż ruszy. Ruszył. Strzeliłem na kulawy sztych. Kula przeszyła płuca powalając dzika w ogniu.Chyba jedno z najpiękniejszych polowań jakie przeżyłem. Pogoda wymarzona, biało wszędzie a do tego blask księżyca. Poprzednie dwie noce na kukurydzisku skończyły się bez strzału. Spotkań z dzikami miałem kilka. Zabrakło odrobiny szczęścia. Postanowiłem, że tej nocy też się tam wybiorę. Godzina 21:00. Podążam drogą, granicą obwodów do drabiny. Nie zdążyłem jeszcze dojść, gdy ku mojej radości spostrzegłem watahę dzików. Szybko zajmuję miejscówkę licząc na bliskie spotkanie. Nie trwało to długo jak znalazły się tuż koło mnie. Przedefilowały 30 metrów od zwyżki po ”obcym” obwodzie. Najmniejszy warchlak prowadził całą watahę. Trochę śmiesznie to wyglądało. Podeszły pod drogę, stanęły i ucichły, co również sprawiło uśmiech na mojej twarzy. Starały się być ostrożne nie zdając sobie sprawy że są obserwowane. Prowadzący wszedł na drogę, sprawdził i przeszedł przez ciary stając na skraju pola. Jeszcze raz sprawdził. Chwila, chrr- dał znać i ruszyły. Pokwikując wychodzą na pole. Piękny widok, 13 sztuk w odległości około 60 metrów. Same warchlaki. Wybieram przedostatniego. Opuszczam krzyż na słuch i strzelam. Dzik wali się w ogniu. Odskakują zdezorientowane nie wiedząc skąd padł strzał. Stają a ja już wypuszczam kolejną kulę. Drugi pada podobnie strzelony. Ruszają tym razem zbite w kupę. Ostatni odstaje od nich, wybieram jego. Krzyż na przód komory i powoli ściągam spust. Strzał. Dzik roluje. Sięgam szybko do kieszeni po następną kulę. Ładuję i składam się do strzału. Widzę tylko chwost ostatniego dzika, opuszczam broń.
autor: viparoautor: viparoautor: viparoautor: viparoautor: viparo
25.02.2013. spotkany wieczorem przypadkowo w łowisku krótka ucieczka gwizdnięcie ta metoda ponownie skutkuje liszka przystaje strzał na 40 m. Darz Bór   Czasami i tak bywa, dzięki wszystkim którzy byli w to zaangażowani .DBO to ekipa z niższej półki użytkowej, z którą to dało się skutecznie polować w tym sezonie . DBPogoda słoneczna, a lisy i tak w norach.
autor: Data 12autor: konrad1976autor: konrad1976autor: Terraautor: Terra

Wróć do wyboru galerii <<poprzednie     następne>> Wróć do wszystkich galerii działu: polowania

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
P&H Limited Sp. z o.o.