strona główna forum dyskusyjne


























Wszystkie zdjęcia działu: polowania



Przerwa w  czasie dewizówki na rogacze. Od rana sprawdzaliśmy wątpliwe strzały. Jedno czyste pudło, drugi to obcierka - mimo kilku kilometrów w nogach nie udało się nawiązać kontaktu z rogaczem.Nawet nie mogę tego nazwać pracą. Dzik strzelany wieczorem na brzegu łanu żyta. Po strzale gwałtownie zawrócił i ruszył w stronę stojącej nieopodal kukurydzy niknąc strzelcowi z oczu. Na zestrzale brak farby. Z kolegą z sąsiedniego koła umówiłem się na rano. Okazało się,że wycinek został w życie, na brzegu kukurydzy około 50 metrów od zestrzału. Strzał idealnie komorowy. Farba pokazała się po ok. 20 metrach. Arti nawet nie zdążył rozgrzać tłoków i było po wszystkim.Takie widoki trafiają się w łowisku :D Kontemplacja, grzyby i owoce - czego dusza zapragnie :DDzik strzelany wieczorem 02-09-2014 na terenie obwodu sąsiedniego koła. Myśliwi słyszeli tylko uderzenie kuli. Na zestrzale nie znaleźli nic - ani farby ani kości. Przekonani o trafieniu zadzwonili z prośbą aby sprawdzić efekt strzału. Po podłożeniu na trop Arti z miejsca skierował się w stronę bagienka porośniętego łozami. Gęsta roślinność wymusiła pracę luzem i kontrolę poczynań psa tylko za pomocą Astro. Po wykoniu pętli i przejściu przez dwa łany kukurydzy około 1 km dalej w trzecim łanie Artus zgłosił rannego odyńca. NIebezpieczeństwo pracy w nocy w kukurydzy i brak szans na zakończenie poszukiwań spowodowały,że odwołałem psa i zadecydowałem o podjęciu poszukiwań rano. Ponowne podejście do postrzałka zakończyło się odnalezieniem odyńca w barłogu i dostrzeleniem. Widok tabakiery odwracającej się w moją stronę na bliskim dystansie, gdy mnie usłyszał - bezcenny :D Waga 110 kg, postrzał w prawy tylny bieg tuż nad stawem kolanowym. Wieczorem i rano pies pokonał łącznie 6.5 km.Kolejna już ambona,zbudowana wspólnymi silami z kol.Wojtkiem.W.która tym razem będzie pilnować zasiewu rzepaku.(19.08.14)
autor: Ławnyautor: Ławnyautor: Ławnyautor: Ławnyautor: Jednotykowiec
A to już efekt końcowy.Teraz tylko czekać aż rzepak wzejdzie i można zasiadać(22.08.14)Z żoną i 2,5 letnim synkiem Konradem wybraliśmy się na grzybki,przy okazji sprawdziliśmy lizawkę czy jest zaopatrzona w sól.(25.08.14)Rankiem polowania są najleprze,nie wiadomo na co można się natknąć i czego się spodziewać na ścierniskach.Liczyłem na spotkanie z kozłem a tu niespodzianka,3 przelatki "zaspały" świt.Podchód zakończył się strzałem do męskiego przelatka.(20.08.14)Drugi poranek,ten sam rewir,tym razem dziki już nie "zaspały"Idąc dalej w odległości ok.300m na pobliskiej łączce widzę kozę z kożlakiem i kozła,postanawiam się mu przyjżeć z bliska.Podchód,lornetka do oczu i  rozpoznaję dość słabego widłaka.W czoraj go tu nie widziałem.Decyzja jest tylko jedna.Strzał i rogacz wali w ogniu,radość duża,ponieważ bardzo długo szukałem,przebierałem i już myślałem że,w tym sezonie zostanę bez kozła.Św.Hubert wynagrodził moją determinację i cierpliwość.(21.08.14)Radość uzasadniona.Darz bór.
autor: Jednotykowiecautor: Jednotykowiecautor: Jednotykowiecautor: Jednotykowiecautor: Jednotykowiec
:-)"Zawiany" , w sędziwym wieku rogaczyk kolegi Krzysztofa. Gratuluję ciekawego trofeum.A i mi udało się strzelić jedna kaczkę w tym sezonie :-)
autor: Jednotykowiecautor: Jednotykowiecautor: Rajmund Raczyńskiautor: Felekautor: Basior 1
Zaproszoni goście na zbiorówce w moim Kole z kaczuszkami które oczywiście nie omieszkała znależć Zula .D.B16.08.2014 św. Hubert obdażył mnie takim oto kozłem.jego prawa świeca była już dawno zgaszona waga po 3 tygodniach 504g
autor: Basior 1autor: lowcaautor: lowcaautor: lowcaautor: lowca
Mój pierwszy byk, zwabiony, strzelony w dniu wczorajszym o świcie.Wiek 9 lat.Cóż to za stwór? Kolejny dublet w tym sezonie,tym razem jenotów.......Pozdrawiam....12 NJK- 9latMój pierwszy rogacz II klasa(dziadek)
autor: Krzysztof_Kautor: Felekautor: Rajmund Raczyńskiautor: darzbórnik74autor: Sylwian70
Moj pierwszy rogacz II klasa wieku masa tuszy 16 kg wiek 8-9 lat.Strzelony z podchodu.Dwa razy stary gracz wymknął się z spod lufy, za trzecim razem już  zgasł.Dzięki Św.Hubercie.Darz Bór.Odyniec strzelony przez Kolegę Andzreja Lewandowskiego na terenie Naszego obwodu łowieckiego. Waga 116 kg. D.BO 19ej z kawałkiem rozpoczęły się łowy. Muszę przyznać, że nieco za późno. Mamuśka z 5 warchlakami zwiewała już z pola. No nic, widocznie tak miało być. Spokojnym krokiem poszedłem na ambonę. Otwierając drzwi, narobiłem nieco hałasu, który obudził dzika leżącego w trzcinowisku tuż  za amboną. Pokręcił się kilka minut łamiąc trzcinę to tu, to tam. Kwadrans później w lunecie miałem rudą przecherę. Chciałem strzelić go śrutem, czekałem jednak zbyt długo, mój lis szybszym krokiem zwiał w przeciwną stronę. Nawet na kulowym dystansie nie chciał się zatrzymać. Na nic się zdało cmokanie, a nawet gwizdanie... Jakieś 2 min później coś trzasnęło, coś chrupnęło i dziczek jak z pod ziemi stał 20m od ambony. Komorowy strzał położył kabana w ogniu. O 20.30 , po patroszeniu, wróciłem do polowaczki. Pół godziny ciszy, po której usłyszałem charakterystyczne tuptanie. Jaźwiec szturmował ambonę. Poległ jakieś 5m od niej. Znowu nastała cisza. Lustrując pole dostrzegłem sporego dziczka, idącego w moim kierunku. Już go widziałem jak leży... Nagle coś mu odbiło, wysadził jak oparzony. Zanim zabrałem karabin, był już pod amboną. Konkretnym susem przeskoczył nad moim kabanem, mignął w szkle lunety i zniknął w trzcinowisku. O dziwo nawet mi serce szybciej nie biło, tak jakbym wiedział, że tak musiało być. Przed 22 pojawił się rudzielec, który cholera wie jak i gdzie, rozpłynął się w powietrzu, a ja wraz z jego zniknięciem zakończyłem łowy. Krótkie, lecz pełne emocji polowanie, przy akompaniamencie ryczących byków, z łowieckim sukcesem, na długo zapadnie w mojej pamięci. I o to chyba chodzi w tym wszystkim, o te wspomnienia i opowiadania... DB!Na wrześniowe dziki poluje się najłatwiej.Pierwsza próba polowa mojej bawarki Weny.Pancio trochę pomagał...i  udało się odnależć dziczka 44kg.Trzeba będzie regularnie ćwiczyć.Kolejny wyjazd i kolejny dzik.Przed dwoma tygodniami miał wiele szczęścia i uszedł z życiem.Znając miejsce jego dziennego zalegania,wystarczyło czekać na dzień ze sprzyjającym wiatrem i ...wyszedł z trzcin pod lufę na 50 kroków.Po komorowym strzale przebiegł jeszcze dobre 100m i spisał testament.Waga w skupie 79kg,szabelki po 17cm.
autor: Sylwian70autor: Basior 1autor: Adrianoooautor: fuksiarzautor: fuksiarz

Wróć do wyboru galerii <<poprzednie     następne>> Wróć do wszystkich galerii działu: polowania

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
P&H Limited Sp. z o.o.