strona główna forum dyskusyjne


























Wszystkie zdjęcia działu: polowania



łania strzelona gościnnie u mojego przyjaciela Janusza w KŁ Świstak w Zagórzu graniczącym z OHZ Komańcza w Bieszczadachłania nr 2 waga tuszy 107kg24 godziny po strzale w niedzielny poranek, w sąsiednim kole, podjęliśmy pracę na postrzałku. Jeleń byk otrzymał postrzał w trakcie sobotniego polowania zbiorowego. Po strzale zwalił się, pozbierał aby po kilku metrach znowu się przewrócić. Następnie już definitywnie zdecydował, że łatwo się nie podda i uszedł w las. 3 godziny po strzale ruszył za nim myśliwy z psem. Po 700 metrach pies wszedł na ciepły trop w pobliżu pola, po 1.7 km byk podniósł się z łoża na brzegu bagienka i zniknął za wzniesieniem. Dwa psy puszczone w gon wróciły po kilku minutach. Dobę po strzale mój jamnior wziął się za rowzwikłanie zagadki. Zajęło nam to trochę czasu zanim doszliśmy do łoża za którym widoczna była już w miarę świeża farba choć brak było zapachu jelenia na tropie. Po kilkuset metrach weszliśmy na firanę wysokich świerków i tam już zachowanie psa nie pozostawiało wątpliwości – byliśmy blisko. Normalnie puściłbym Artusa do pracy luzem jednak bliskość ruchliwego asfaltu ograniczyła mi możliwość skutecznej pracy. W pewnym momencie na szczycie małego wzniesienia pokazał się nasz byk – wyraźnie kulejąc na przód zmierzał w rozgrodzone gniazda dębowe znajdujące się w obniżeniu terenu. Nie mogłem strzelać ponieważ za bykiem miałem horyzont. Puściłem więc otok i biegiem ruszyłem w stronę górki. Gdy na nią wbiegłem zauważyłem, że zguba przystanęła w środku gniazda i ocenia sytuację. Zdążyłem oddać 3 szybkie strzały zanim byk ciężko i wolno ruszył dalej. Po pierwszym strzale, po którym wyraźnie słyszałem uderzenie kuli, Arti ruszył za bykiem z przypiętym otokiem nie zważając na moje nawoływanie. Po około 400 metrach byk przeszedł asfalt i zaległ w rowie przy samej szosie w sąsiedztwie szkółki leśnej gdzie strzałem w kark zakończyłem poszukiwania. Jeden z moich strzałów – prawdopodobnie pierwszy, trafił w tętnicę udową i obfity krwotok spowodował, że byk nie miał już siły na dalszą ucieczkę. Okazało się, że strzelec ulokował pocisk niemal idealnie na wysokości serca jednak kąt strzału do wychodzącego z miotu zwierza spowodował, że kula przeszła po linii żeber i wyszła mostkiem. Wg mojej oceny nie był to postrzał śmiertelny. Dobrze,że nie przejeżdżał tą szosą żaden nawiedzony ekofil lub ekipa tv bo zostałbym gwiazdą wieczornych wiadomości ;)wizyta w wilczej jamie w Smolniku
autor: GoldHunterautor: zwierz78autor: zwierz78autor: Ławnyautor: zwierz78
arłamówsuper widokiTym razem obsługiwałem polowanie dewizowe w okolicach Wałcza. Arti dołożył do pokotu dzika, który nie zaznaczył strzału i nie zostawił na zestrzale żadnej farby a leżał po 100 m oraz byka strzelonego na wątrobę. Prace proste, krótkie i efektywne.Jeden z myśliwych polujących komercyjnie w piątek i sobotę w moim kole miał wyjątkowe względy u naszego patrona. Nie każdy potrafi wykorzystać uśmiech losu a kolega do szczęścia dołożył doskonałe umiejętności strzeleckie. Pierwszego dnia stojąc ze mną na ostatnim stanowisku strzelił 4 warchlaki z watahy w trudnym, zarośniętym terenie. Natomiast drugiego dnia trafił królewskie stanowisko w królewskim miocie – efekt widoczny na zdjęciu :) Bilans pierwszego dnia to 18 dzików i lis. Drugiego dnia na pokocie ułożyliśmy 31 dzików, 7 jeleni, 4 sarny i lisa – polowało 19 myśliwych.W mikołajkową niedzielę miałem przyjemność poprowadzić pierwsze w historii Koła polowanie zbiorowe  tzw. metodą skandynawską. W polowaniu uczestniczyło 21 myśliwych (w tym 3 diany). Było tylko jedno pędzenie a efekt ... widać. Darz bór.
autor: zwierz78autor: zwierz78autor: Ławnyautor: Ławnyautor: Felek
Drugiego dnia dewizówki mieliśmy trochę roboty – głównie sprawdzaliśmy efekty strzałów aby nie zostawić żadnej sztuki w lesie. Klasycznych postrzałków prawie nie było. Arti podniósł jedynie prostą łanię strzeloną na spóźnioną komorę oraz dzika ze zdjęcia. Przedostatni strzelec oddał strzał do ostatniego z 4 przebiegających dzików. Ostatni myśliwy siedzący na ambonie widział jak drogę za miotem przebiegły 3 sztuki. W miejscu, gdzie przebiegała wataha Artus od razu wyraźnie się ożywił i bez wahania obrał kierunek do środka oddziału. Pierwsza farba pojawiła się po około 150 metrach. Mając potwierdzenie pracy na właściwym tropie puściłem zakapiora luzem i po następnych 200 m już oszczekiwał kabana w małej kępce nalotów bukowych. Dzik był jednak czujny i zanim zbliżyłem się na odległość bezpiecznego dla psa strzału podał tyły. Arti ani myślał mu odpuścić i po 100 metrach dogonił wolno uchodzącego postrzałka i lekko przyciął po tyle co spowodowało, że dzik stanął na wysokim lesie i kręcąc młynki w jednym miejscu odcinał się psu. Postrzał nisko na miękkie na wysokości słabizny z dużym krwotokiem do jamy brzusznej.Tym razem sytuacja nieco nietypowa. Myśliwy z sąsiedniego koła oddaje o zmierzchu strzał do łani jelenia. Na zestrzale znajduje odrobinę farby i treść żołądkową. Po 3 godzinach wraca na miejsce wraz z kolegą, który posiada teriera pracującego jako dzikarz w miocie. Po podłożeniu na trop pies znika w lesie i za chwilę słychać szczekanie w odległości około 200 metrów od miejsca, gdzie stali myśliwi. Po chwili ton głosu psa zmienia się diametralnie i słychać, że ruszył w gon za zwierzyną. Myśliwi krążyli w okolicy miejsca, gdzie szczekał pies prawie 30 min. jednak nie udało im się nic znaleźć. Mniej więcej po tym samym czasie w okolicy auta pojawił się pies i myśliwi odjechali do domu. Rano odebrałem telefon z prośbą o pomoc w odszukaniu łani. Umówiłem się ze strzelcem na 12. Po kilku minutach byliśmy na miejscu i już w drodze na zestrzał z wywiadu wyszło niezbicie, że łania otrzymała dobry strzał i musi leżeć niedaleko. W miejscu zejścia chmary z pola do lasu Artus bez komendy przyspawał się do tropu i ruszył w starodrzew obierając kierunek zgodny z wczorajszym głoszeniem teriera. Kilkukrotnie pojawiająca się farba potwierdziła, że idziemy w dobrym kierunku. Po około 200 m Arti zrobił 3 młynki dookoła tropu i po wypracowaniu odbicia po następnych 50m byliśmy już przy łani. I tu konsternacja – łania była zdrowo wyskubana. Okazało się, że terier kolegi był wczoraj przy zgasłej już łani jednak gdy tylko złapał odwiatr stojącej niedaleko chmary jeleni natura zwyciężyła i ruszył w pogoń za żywą zwierzyną nie interesując się martwą. Gdyby pies był prowadzony na otoku łania zostałaby podniesiona od razu. Było nie było 17 godzin po strzale Arti znalazł zgubę :) Lisek pozyskany wczesnym porankiem :)
autor: Damian0205autor: sasek30-06autor: Ławnyautor: Ławnyautor: BrzoskaDan.
Przed świtem. Jeszcze ciemno w lesie, a ptaki już śpiewają.Polując w bieszczadach widziałem TAKĄ ambonę. Na uwagę zasługuje wysuwana drabina, zabezpieczona na kłódkę z szyfrem.
autor: BIBEX 93autor: ketiw11autor: ketiw11autor: ARGO-3006autor: ARGO-3006
autor: ARGO-3006autor: ARGO-3006autor: ARGO-3006autor: ARGO-3006autor: ARGO-3006
Przechera kierował się w kierunku myszarni :)Chodzi lisek koło drogi :) Ledwo spadł pierwszy śniego a już w okolicach południa jadąc zapisać się na polowanie spotkałem rudzielca, który dziarsko maszerował asfaltem z łąk do wioski. Spotkaliśmy się na rozjeździe i muszę przyznać, że był cierpliwy. Po tej fotce odskoczył na pole. Ciąg dalszy na kolejnym zdjęciu...
autor: ARGO-3006autor: Smyk"autor: polowankoautor: BrzoskaDan.autor: Ławny

Wróć do wyboru galerii <<poprzednie     następne>> Wróć do wszystkich galerii działu: polowania

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
P&H Limited Sp. z o.o.