strona główna forum dyskusyjne


























Wszystkie zdjęcia działu: polowania



Dekoracja króla polowania i kol Sylwka i kol
Janusza-pudlarza przez Prezesa
autor: Artonautor: Artonautor: Artonautor: Artonautor: Arton
Sygnaliści kol Michał i Andrzej
Na zakończenie sezonu św.Hubert podarzył ładnym wycinkiem. Darz bór! Szabelki po 18.3cmZima swe uroki ma :-)Ok 10tej podchodzę chmarę byków(ok 30szt) Wybieram 10taka i strzelam.Byk nie zaznacza i uchodzi z chmarą,myślę pudło,ale trzeba sprawdzić.W miejscu strzału nic,mimo to Kufel nie odpuszcza.100,200 500m i nic.Próbuję odciągnąć psa,który cały czas ciągnie do przodu.Po ok 1km znajduję kawałek kości i pierwszą kropelkę farby,potem kolejną i tak dochodzimy do młodnika.Puszczam psa,który po ok 200m dochodzi i oszczekuje byka.Strzał kończy sprawę.Okazało się,że kula trafiła za łopatką,przeszła wzdluż  żeber i utkwiła w pierwszym płacie płuc.Cała  farba zbierała się w środku.Pewnie gdyby nie Kufel odpuściłbym po 200m stwierdzając pudło.Byk (10 tak j.k ok 5kg) uszedł ok 4km
autor: Artonautor: Artonautor: FrYcUautor: Felekautor: rafal3006
Pierwsze pędzenie na gościnnych występach w Głuchołazach strzelam dzika mój brat też dokłada dziczka do pokotu tata pudłuje . Razem pada w tym miocie 7 dzików.Zdjęcie rodzinne . Tata dokłada lisa do pokotu . Pada jeszcze odyniec w 2 miocie no i lis taty.A to cała doborowa kompania . Dziękujemy jeszcze raz koledzy.
autor: Darussiautor: Darussiautor: Darussiautor: Darussiautor: Darussi
Ósmak nieregularny którego strzeliłem podczas polowania zbiorowego. Do pokotu dorzuciłem jeszcze lisa i zostałem królem polowania. Darz Bór  W oczekiwaniu na zwierzynę.Październikowe kaczuchy.Czwarty lis w sezonie.
autor: Basior 1autor: Basior 1autor: rosomak202autor: rosomak202autor: rosomak202
Piąty lis w sezonie.Dziewiąty i dziesiąty lis w sezonie.
Sezon na lisy zaczyna się dla mnie w październiku a kończy w  marcu.
Kniejówka sabatti forest st 223/20/76I jak tu o poranku nie wybrać się w pole :-)Tym razem krótkie zimowe fotostory pt "Jak wszyscy chcieli mieć łanię". 26 godzin po strzale przystępuję do pracy na tropie sfarbowanej łani jelenia. Otrzymała ona postrzał w trakcie polowania ambonowego w moim kole. Przeszła około kilometra dosyć mocno farbując po czym idąc po tropie chmary przekroczyła asfalt stanowiący granicę naszego obwodu i weszła na teren graniczącego z nami OHZtu. Arti podłożony na trop ochoczo ruszył do przodu i zagłębliśmy się w las. Po półtora kilometra wędrówki równolegle do asfaltu idąc od drogi około 80 - 100 metrów przekroczyliśmy kolejną oddziałówkę i weszliśmy w młodnik. Po kilkunastu metrach do tropu łani dołączył trop człowieka. Po rozmowie z prowadzącym OHZ wyszło, że ani nie było tam polowania zbiorowego ani nikt nie polował indywidualnie. Tymczasem ślady człowieka wiodły idealnie po tropie łani. W tym momencie rozładowałem broń mając świadomość, że dopóki będę miał odciski butów na tropie o łani mogę zapomnieć. Ślad był z dnia poprzedniego więc jasne było, że postrzałek mając pościg na plecach na pewno pójdzie daleko. Ciekawy byłem jaki będzie finał tej historii więc podjęliśmy dalszą pracę. Człowiek, który tropił łanię robił to mistrzowsku przez 4.5 km. Był jak najlepszy posokowiec - nie zgubił tropu ani na chwilę. Pokonując kolejne kilometry znalazłem 4 łoża i przeprawiłem się po lodzie przez rzekę - cały czas idąc po śladach człowieka. Zatrzymała go kępa wysokich świerków otoczona starymi bukami. Pech chiał, że śniegu było tam niewiele, tropów mnóstwo, łania chwilowo przestała farbować a okolica świerków została w nocy zbuchtowana przez dziki. Sfarbowany trop się urwał...Na zdjęciu - tak wyglądała niemal cała trasa. Kilka kropel i kałuża farby i tak na zmianę. Ponad plamą farby widoczny odcisk buta samozwańczego tropiciela.
autor: rosomak202autor: rosomak202autor: Lisiarz_Januszautor: Felekautor: Ławny
Arti wypracował odbicie ze świerków na skarpę i wychodząc na wysoki drzewostan ponownie zauważyłem farbę. To był szósty kilometr poszukiwań i w końcu załadowałem broń. Pomyślałem, że teraz pójdzie szybko - 700 m do kilometra i będzie łania. Po 500 metrach znalazłem łoże i dalej już z odbezpieczoną bronią szedłem wolno po tropie rozglądając się dookoła w poszukiwaniu zguby. Po około 200 metrach ujrzałem coś co wprawiło mnie w osłupienie....na zdjęciu - przejście łani przez zwalone drzewo. Kłoda leżała na wysokości uda. Miejsce postrzału już z grubsza jasne.Idąc po tropie zauważyłem jak z lewej strony do tropu łani dołączają się inne tropy i dalej podążają śladem postrzałka. Gdy podszedłem bliżej już wiedziałem, że tego i poprzedniego dnia chętnych na tą konkretnie łanię było zdecydowanie zbyt wielu... na zdjęciu trop wilka podążającego po sfarbowanym tropie łani jelenia. Z boku poza kadrem był drugi trop. 4 km dalej czyli w sumie po 10 km ucieczki bure musiały mieć łanię na gorąco ponieważ zrobiła ona nagły zwrot o 180 stopni, zatoczyła około 500 metrowy łuk i weszła ponownie na trop, którym przyszła. Po krótkim rozważeniu swoich szans stwierdziłem, że jedyne co mogę znaleźć to szkielet bo wilki nie odpuszczą rannej łani. Po 10,5 km odpuściłem i skupiłem się na powrocie do cywilizacji ponieważ znalazłem się w takich Wilkowyjach, że ponad godzinę zajęło mi jeszcze skontaktowanie się z moim ojcem i oczekiwanie na transport.Ostatnio i w moim obwodzie (okolice Sieradza) zauważyłem ten trop. Wielkość tropu imponująca i do tej pory nigdy przeze mnie nie obserwowana. Szkoda, że nie ma punktu odniesienia ale długość tropu 10+ cm! Czyżby.... ? waga może nie imponująca bo zaledwie 67 kg ale oręż pokaźny ....
autor: Ławnyautor: Ławnyautor: Felekautor: dyniovautor: Bostyniec

Wróć do wyboru galerii <<poprzednie     następne>> Wróć do wszystkich galerii działu: polowania

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
P&H Limited Sp. z o.o.