Wczasy kolejowe z rodziną z Gliwic.
Od lewej: kuzyn Stasiu, ciocia Zosia,
ja i kuzynka Ania (był rok 1970).

Pamiętam zaciekłe zapasy z kuzynem,
przy impulsywnym dopingu kuzynki.

Przed walką, Stasiu chwalił się, że jeszcze
nigdy nie przegrał ("zapomniał" o przegranej
ze mną na rękę i na podłodze 2 lata temu). 
Natomiast ja nie przyznałem się, że do
tej pory, spośród wielu walk z kolegami,
przegrałem tylko raz, z późniejszym
mistrzem Europy juniorów w zapasach
oraz wiele razy z... dziewczyną...

Podczas zapasów na tych wczasach,
Stasiu nie przewrócił mnie ani raz, a ja go
wiele razy, więc potem sam się kładłem na
plecach i wtedy miałem potworne kłopoty,
by go z siebie zrzucić. Było ciekawie!

6 lat po wczasach planowaliśmy z Anią,
by namówić Stasia na kolejną walkę ze mną,
a i ona chciała spróbować powalczyć. 
Na następnym zdjęciu widać, jak oboje urośli
przez te 6 lat, więc Stasiu byłby trudniejszym
przeciwnikiem, a gdybym Ani dał fory...
Niestety, nic z tego nie wyszło (szczegóły
w opisie i na dwóch kolejnych zdjęciach).

Opis walki