Roman Bratny - "Hobby wielkie jak łoś" - fragmenty

"Co nas tam prowadzi w głuche noce? Co każe czołgać się w stronę wschodzącego słońca? Co nam każe polować? Co za siłę ma to hobby, sprowadzające nas z asfaltowych szlaków cywilizacji w ostatnie bagienne uroczyska, wówczas gdy nic nie wydaje się tak mało naturalne we współczesnym, urbanizującym się w szaleńczym tempie, technicystycznym świecie, jak właśnie - natura.
Jak przetłumaczyć na pojęcia socjo- i psychologiczne fakt, że wilcze wycie w podkarpackich lasach zdaje się podpowiadać profesorowi filozofii jakąś niezrozumiałą treść życia?
Pojmą mnie hobbyści, czyli wszyscy. Samotny i każdy jest bowiem człowiek szukający prawdy o życiu i sobie w okolicznościach niepowszednich. Choć nie każdy sobie to uzmysłowił, choć nie każdy umiał wybrać swoją chimerę, każdy z instynktu jej potrzebuje.
... Więc czego szukasz? - pytam sam siebie. - I co znajdujesz?
Na pewno schronienia w naturę, w jej odwieczny spokój, poczucie oczywistości jej nieubłaganych rytmów.
... Na pewno przygody. Dziania się. Nawet walki.
... Walka? - powie ktoś sceptycznie. Z jednej strony dalekosiężna broń z lunetą, z drugiej oszalałe z miłości, ryczące bydlę.
Prawda. Dysproporcja sił taka, że zwierz jest z pozoru bez szans. Ale ty jesteś świadom, że jego szansą są twoje zszarpane w pracy nerwy, twoje nie wytrzymujące długiego biegu płuca. I jednak walczysz, walcząc z tymi swoimi nabytymi w cywilizowanej pustyni słabościami.
W końcu jest burzliwa groza i majestat w godach jelenia. Ryk samca jest pogróżką, wyzwaniem, niepokojem. Gdy jesteś po raz pierwszy na rykowisku i wejdziesz w gotującą się ciemność, masz wrażenie, że jesteś mizernym pachołkiem tego ryczącego pana.
Tam właśnie, w takiej ciemności, uwikłany na co dzień w tysiące powszednich zależności, człowiek odnajduje swobodę decydowania za siebie, swobodę dyktowania własnych kroków, odnajduje ziszczoną tęsknotę za dzianiem się, w którym miałby swój niesporny i niebierny udział, odnajduje maksymalny zakres wolności ..."

- Roman Bratny