Bażanty w Małopolsce - 7.10.2000r.

Tereny, na których polowałem budzą wieloznaczne refleksje. Mnogość zwierzyny i niezła organizacja z jednej strony, a z drugiej - olbrzymia ilość ugorów połączona z niską kulturą rolniczą. To pozwala z jednej strony nieźle zapolować, a z drugiej - poznać credo strajkujących rolników, którym nie chce się pracować, ale chce się mieć...

Bażantów było naprawdę sporo i gdyby nie kontuzja nogi, która wyeliminowała mnie z połowy polowania, byłbym w pełni zadowolony. Koledzy strzelili po 5 - 7 kogutów i po kilka kuropatw.
Dodatkowego uroku dodawała naszym łowom obecność Mariana - przedstawiciela gospodarzy, od którego zasad etyki i kultury myśliwskiej mógłby się uczyć niejeden z łowieckiej braci.
To było fajne polowanie!