Zwierzyna albo zwierzęta łowne - mówmy i piszmy po polsku

Zacznę od definicji: zwierzyną nazywamy zwierzęta łowne. Przypomnę, że łowne to takie, na które zgodnie z prawem łowieckim wolno polować. 
Proste? No... nie dla wszystkich... 
Na zadziwiająco wielu myśliwskich stronach internetowych straszy okropny dziwoląg językowy: zwierzyna łowna.
Jeszcze częściej ta potworna bzdura językowa występuje w wypowiedziach, w tym również w wypowiedziach pseudo-naukowców. To smutne, jak wielu ludzi związanych z łowiectwem nie zna i nie szanuje tradycji, kalecząc nie tylko nasz piękny język, ale także elementarne zasady poprawnej polszczyzny. 
Podobnie przerażający bełkot językowy zalewa nas z każdej strony. Dziś już nawet nie wolno śpiewać po polsku... No tak! Chyba jest jakiś zakaz, skoro nawet osoby kiedyś używające końcówek "ą, ę", dziś bezwstydnie wydzierają się ze sceny "oskarżam cie...". 
O zgrozo, przestają mówić po polsku także dziennikarze i to nie tylko z tandetnych komercyjnych stacji telewizyjnych czy radiowych dla prostaków. Nawet w TVN jeden dziennikarzyna chwalił się brakiem mózgu, kalecząc: "Prosze sie nie dziwić...".
Pewnie przy poprawnym "Proszę się..." język by mu się połamał albo łeb by mu rozerwało od nagłego przyrostu szarych komórek... 
Wróćmy jednak na nasze podwórko, albo nie, nie tylko nasze. Gamonie z pewnej grupy społecznej używają podobnej bzdury językowej. Żaden z nich nie powie (nie napisze) poprawnie: "w marcu" czy "we wrześniu", oni muszą kaleczyć: "w miesiącu marcu" czy "w miesiącu wrześniu". Ciekawe czemu nie mówią np. "w dniu poniedziałku". 
Cóż, "polska język - trudna język". 
Niemożliwe jednak, żeby wszyscy bezmyślnie piszący czy mówiący myśliwi należeli do wspomnianej grupy. Skąd więc ta kompromitująca każdego myśliwego skłonność do wypaczania poprawnego języka łowieckiego?
Czyżby na próżno trudził się Stanisław Hoppe w swoim doskonałym słowniku czy inni krzewiciele prawego myślistwa na łamach dawnego dobrego Łowca Polskiego?
Język łowiecki jest bowiem bardzo istotnym elementem prawego myślistwa. 
Powtórzę: obiekt naszych polowań to zwierzyna albo zwierzęta łowne,
ale nigdy w życiu nie zwierzyna łowna.