Zwierzyna albo zwierzęta łowne - mówmy i piszmy po polsku

Zacznę od definicji: zwierzyną nazywamy zwierzęta łowne.
Przypomnę, że łowne to takie, na które zgodnie z prawem łowieckim wolno polować. 
Proste? No... nie dla wszystkich... 
Na zadziwiająco wielu myśliwskich stronach internetowych straszy okropny dziwoląg językowy: "zwierzyna łowna".
Jeszcze częściej ta potworna bzdura językowa występuje w wypowiedziach, w tym również w wypowiedziach pseudo-naukowców. To smutne, jak wielu ludzi związanych z łowiectwem nie zna i nie szanuje tradycji, kalecząc nie tylko nasz piękny język, ale także elementarne zasady poprawnej polszczyzny. 
Tak jest nie tylko u nas. Gamonie z pewnej grupy społecznej używają podobnej bzdury językowej. Żaden z nich nie powie (nie napisze) poprawnie: "w marcu" czy "we wrześniu", oni muszą kaleczyć: "w miesiącu marcu" czy "w miesiącu wrześniu".
Ciekawe czemu nie mówią np. "w dniu poniedziałku". 
Cóż, "polska język być trudna język". 
Niemożliwe jednak, żeby wszyscy bezmyślnie piszący czy mówiący myśliwi należeli do wspomnianej grupy. Skąd więc ta kompromitująca każdego myśliwego skłonność do wypaczania poprawnego języka łowieckiego?
Czyżby na próżno trudził się Stanisław Hoppe w swoim doskonałym słowniku czy inni krzewiciele prawego myślistwa na łamach dawnego dobrego Łowca Polskiego?
Język łowiecki jest bowiem bardzo istotnym elementem prawego myślistwa. 
Powtórzę: obiekt naszych polowań to zwierzyna albo zwierzęta łowne,
ale nigdy w życiu nie "zwierzyna łowna".