Wyprawa na głuszce i cietrzewie

12-17 kwietnia 2011 - Białoruś, Gorodok. 
Kwaterę można oglądać na sześciu ostatnich zdjęciach z poprzedniej wyprawy.
Tylko trofeów nie ma już na ścianach, bo niestety zmienił się dyrektor i personel obsługujący. 
Uczestnicy wyprawy: Marek i Rafał Moroń (bracia), Krzysiek i Piotrek Polończyk (ojciec i syn)
oraz ja jako organizator. 
Mimo śniegu, zalegającego w wielu miejscach wielkimi płatami i sięgającego czasem do pasa, toki były wspaniałe i tylko słonki ciągnęły jeszcze słabo. 
Rafał strzelił 2 głuszce, Marek jednego, a Piotrek wymarzonego cietrzewia (głuszca już ma). Krzyśkowi Św. Hubert nie dał trofeum, ale bogactwem przeżyć wynagrodził go sowicie. 
Pozwolił mu zobaczyć atak orła na tokowisko głuszców. Szybujący nad głową Krzyśka król przestworzy i popłoch wśród znikających wśród bagien głuszców ... tak wielu głuszców! Czegoś takiego nie widział żaden z przewodników, o czymś takim nie śnił żaden z łowców.