Wyprawa na głuszce, cietrzewie i słonki

22-27 kwietnia 2014 - Białoruś, rejon Rossoński. 
Uczestnicy wyprawy: Tomasz Kociszewski, Wojciech i Marek Kuczyński (ojciec i syn), Mariusz Wrzesiński oraz ja jako organizator. 
Trofea: Mariusz strzelił 2 głuszce, cietrzewia i słonkę, Tomek głuszca i 2 słonki, Marek słonkę i kaczora, a Wojtek słonkę. 
Przyjechaliśmy na końcówkę toków, bo po pierwsze w tym roku Święta Wielkanocne były bardzo późno i nie można było wyjechać wtedy, kiedy chcieliśmy, a po drugie tegoroczna wiosna rozpoczęła się o miesiąc wcześniej niż zazwyczaj.
Tym niemniej każdy słyszał dobre toki głuszców oraz cietrzewi (choć nie codziennie) i każdy widział ich po kilkanaście. Np. pierwszego ranka ojciec z synem (chodzili wtedy razem) widzieli 15 głuszców, kolejny kolega 7, a następny 3... i ten właśnie strzelił...
Wieczorami chodziliśmy na słonki. Raz widzieliśmy ich 12 na jednym stanowisku. Na ciągach widywaliśmy też łosie. Najpierw klępę na jakieś 150 metrów, a na drugi dzień w tym samym miejscu młodego byczka. Wtedy też około 300 metrów od nas tokował pojedynczy cietrzew. Dwa dni później w tymże miejscu słyszeliśmy jak 40 metrów od nas zapada głuszec. Narobił niemało hałasu, po czym zakrektał kilka razy. Stojący z nami Wołodia słyszał go już tam nie raz. Niestety podejść się tam nie da, z uwagi na bagno i wielką gęstwinę. 
Ten wyjazd stał pod znakiem zmarnowanych okazji. O ile kilkanaście pudeł do słonek łatwiej wytłumaczyć, bo to ptak szybki i malutki, o tyle wcale nie mniej pudeł do kogutów obydwu gatunków, nie często się zdarza. Powtórzę tu jednak coś, co napisałem przy podobnej okazji 3 lata temu. Otóż urok i czar polowania polega również i na tym, że często bywamy przez zwierza przechytrzani. Niepowodzenia są nieodłącznym elementem sukcesu. Wzmacniają przeżycia i pobudzają nadzieję. Nadzieję, że następnym razem, że jutro, że za rok... 
Na koniec wspomnę o 4 strzałach Mariusza do jednego głuszca. Nie dlatego, że 3 razy spudłował, ale dlatego, że to wyczyn nobilitujący myśliwego za spokój, żelazne nerwy, cierpliwość i opanowanie. By udowodnić sobie i innym, że potrafi, Mariusz następnego ranka położył jednym strzałem cietrzewia, a kolejnego ranka, również jednym strzałem zdobył drugiego głuszca. Szczegóły - w opisach zdjęć.